Pierwszy Dzień Wiosny w Korczakowie

To już kolejny raz, kiedy Korczakowcy wspólnie przywitali wiosnę. Wczorajszy dzień pozwolił nam wrócić myślami do naszych obozowych chwil.

Zaczęło się od zapalenia znicza i zaśpiewania „Ogniobrania”  pod pomnikiem Janusza Korczaka w Zielonej Górze. Później czekała nas tylko droga do najcudowniejszego miejsca pod słońcem! Dosłownie pod słońcem, bo pogoda nam sprzyjała. Podróż minęła wszystkim w wesołej atmosferze, nucąc piosenki jechaliśmy prosto do Korczakowa.

Każdy był w stanie zauważyć, że obóz wygląda zupełnie inaczej, kiedy jeszcze nie ma rozłożonych namiotów, stołówki, łaźni… itd. Jednak wspaniale było powrócić do tego miejsca chociaż na chwilę po tak długiej nieobecności.
Mieliśmy również możliwość obserwowania, jak przyroda budzi się do życia. Słońce powoli przebijało chmury, ogrzewając ziemię i widoczne były pierwsze pąki kwiatów oraz zielone liście nieśmiało wyrastające z drzew.  W tym magicznym klimacie spędziliśmy razem czas: śmiejąc się i grając w różne gry edukacyjne, integracyjne i ruchowe. Dla niektórych była to szansa, żeby dowiedzieć się nowych rzeczy o obozie.

Po zjedzeniu pysznej grochówki przyszedł czas na grę w “ślimaka”, czyli nasze podchody. Szukanie pytań na całym terenie obozu przyniosło każdemu wiele radości, a trochę rywalizacji spowodowało, że każdy z zaangażowaniem walczył o swoje punkty. Zmęczeni grą mogliśmy odpocząć przy ognisku, śpiewając korczakowskie hity.

Kulminacyjnym momentem było robienie biodegradowalnej “eko-marzanny” z tego, co można było znaleźć w lesie. Wszystkie drużyny wykazały się dużą kreatywnością. Zdążyliśmy jeszcze przed wyjazdem usmażyć kiełbaski nad ogniskiem. Potem nadszedł czas oficjalnego pożegnania zimy. Spalenie i utopienie marzanny ukoronowało ten wyjazd!  Zadowoleni czasem spędzonym na świeżym powietrzu posadziliśmy kwiaty pod pomnikiem Korczaka, odśpiewaliśmy “Chwile” i zapakowaliśmy się do autokaru.

Każdy z żalem w sercu opuszczał to cudowne miejsce. Na szczęście już niedługo zawitamy tam ponownie! Byle przetrwać te trzy miesiące i wrócić znowu do lasu..

Ola Plonkowska

 

Wojciech Młynarski dołączył do Największej Orkiestry Świata

Jak nikt potrafił w nas wzbudzać śmiech, chwilę zadumy i wzruszenia. Umiał w prostych a pięknych słowach opowiadać o świecie i Polsce ostatnich kilkudziesięciu lat. Zawsze mówił o człowieku – zakochanym, zagubionym, szukającym, znajdującym… Odszedł od nas Wojciech Młynarski i bardzo nam go będzie brakować.

Panie Wojciechu, Mistrzu – dziękujemy.