W wielu miejscach w Polsce, tam, gdzie są Korczakowcy, spotkaliśmy się, żeby powspominać Szefa, którego nie ma już z nami 5 lat.
Miejsc spotkań było wiele – zdjęcia są z Czarnkowa, Zielonej Góry, Poznania i Krakowa.




W wielu miejscach w Polsce, tam, gdzie są Korczakowcy, spotkaliśmy się, żeby powspominać Szefa, którego nie ma już z nami 5 lat.
Miejsc spotkań było wiele – zdjęcia są z Czarnkowa, Zielonej Góry, Poznania i Krakowa.




Na czas weekendu 50-lecia Korczakowo liczebnie powiększyło się niemal dwukrotnie. Przyjechała setka korczakowskich weteranów i gości. Spotkać można było tych, którzy przyjeżdżają co wakacje, jak i tych, których w Naszym Domu nie widziano przez lata. Wielu starych znajomych…
Głównym celem zajęć tych dni było wzajemne poznanie się wszystkich pokoleń. Stąd wspólne zwiedzanie dawnego Korczakowa, „partyzanckie” opowieści, uwspółcześnianie starych zdjęć i inne wspólne aktywności. Wieczorem – ognisko z piosenkami i zabawami.
Pod pomnikiem wspominaliśmy tych, którzy odeszli na Wieczną Wartę oraz wręczyliśmy nagrody współcześnie pracującym na rzecz Korczakowa.
Zakończyliśmy sobotę pierwszym w historii Koncertem na Wodzie w Amfikorze – szczegółów nie zdradzamy, kto nie był, niech żałuje.
W niedzielę w Świniarach odprawiono mszę za Szefa i kościół pękał w szwach.
Po niej miał miejsce pierwszy Bieg o Puchar Sołtysa Świniar – najmłodszy startujący miał lat 9, najstarszy 71. Rekord trasy Korczakowo-Świniary to 9 minut i 14 sekund – do poprawienia już za rok!
To był długi, ale dobry weekend. W ramach odpoczynku po tym intensywnym czasie w poniedziałek mieliśmy poranek lenia – i śniadanie o 10.
Tekst wygłoszony przez dh. Danusię w kościele w Świniarach:
To już 50 lat od czasu, kiedy Druh Jerzy Zgodziński z grupą Przyjaciół odkryli szczególne i niepowtarzalne miejsce, Korczakowo.
To właśnie w Korczakowie, Druh Jerzy, idąc tropem myśli Janusza Korczaka uczył nas jak kochać dziecko.
Nauczyciel, harcerz, Kawaler Orderu Uśmiechu, wychowawca wielu pokoleń młodych ludzi, którym własnym przykładem wskazywał nie najłatwiejszą, ale najpiękniejszą drogę życia. Na co dzień żył Bogiem i ideami Janusza Korczaka, a Korczakowo, otoczone życzliwym sąsiedztwem mieszkańców Świniar mogło rozwijać się i stawać miejscem wyjątkowym.
Dziś, to nasz wspólny jubileusz! I choć trudno pogodzić się z faktem, że Druha Jerzego już nie ma wśród nas, to jednak każda wydeptana przez niego ścieżka, każdy kamyk na drodze, płomień świecy przy pomniku Korczaka, każdy uścisk dłoni- świadczą o nim!
Dziękujemy, Druhu, za Twoje gawędy, koncerty na wodzie, za każdy gest, śmiech, a czasem i srogie spojrzenie. Dziękujemy za rozmowy i spotkania ze Starym Doktorem, które tak dużo wniosły w nasze życie.
Niech dziś, w dniu jubileuszu, Aniołowie przygotują Ci najpiękniejszy koncert w chmurach!
Czuwaj, Druhu Komendancie!
Skąd pomysł KBO? Władza dawana młodym ludziom nie może być pozorna, musi za nią stać faktyczna możliwość podejmowania wiążących decyzji. Błędem jest też marnowanie potencjału tkwiącego dużej grupie osób związanych z Korczakowem, ich pomysłów, w których zawarta jest ich perspektywa obozu.
Dodatkowo dzięki powszechności wyborów – prawo do głosowania mieli uczestnicy i kadra, w tym kadra techniczna – wszyscy byliśmy równi, czekając przed urną i trzymając identyfikator w dłoni, żeby móc potwierdzić swoją tożsamość, a potem oddając głos. Oddane głosy liczyła komisja wyborcza, w której skład weszło po dwóch przedstawicieli instruktorów i uczestników.
Trochę danych:
-uprawnionych do głosowania 123 osoby,
-zagłosowały 94 osoby, co daje frekwencję wysokości 76%,
-1 głos został oddany nieważny.
Wyniki głosowania:
Korczakowski Budżet Obywatelski można uznać za udane przedsięwzięcie. Kilka projektów spłynęło, frekwencja była wysoka, hamaki już zamówione. Wszyscy odebraliśmy wielką lekcję demokracji.
KBO to przykład, jak można połączyć Korczaka i współczesne pomysły na demokrację. Stary Doktor pewnie przybiłby nam piątkę.
Pomagają nam