KorWigilia

Kochani Korczakowcy!
Wspomnienia z obozu powoli się zacierają, lato wydaje się być tak odległe. Tęsknota za Naszym Domem rośnie coraz bardziej. Mamy jednak dobrą wiadomość! Wzrost tęsknoty jest odwrotnie proporcjonalny do czasu jaki został do naszego kolejnego spotkania! ♥
KorWigilia to wydarzenie, które dla wielu z nas jest jedyną okazją, by porozmawiać w tak dużym gronie poza Korczakowem.

W tym roku Wigilii towarzyszyć będą dwie inicjatywy. 🙂
Pierwsza to już tradycyjna zbiórka pieniędzy i rzeczy dla potrzebującej rodziny. Druga to akcja zbierania książek zalegających Wam w domach i stworzenie małej biblioteki dla mieszkańców Świniar. Po więcej szczegółów kliknij tutaj: paczka i biblioteka.

Tegoroczne spotkanie wigilijne odbędzie się w sobotę 7 grudnia o godzinie 17.00 w ZSEiS w Zielonej Górze.
Koszt Wigilii wynosi 35zł + coś od siebie*.
UWAGA: ilość miejsc ograniczona!

Na listę uczestników zostaną wpisane osoby, które ZGŁOSZĄ SIĘ na SPECJALNEGO ŚWIĄTECZNEGO MAILA i dokonają wpłaty na specjalne konto (numer konta zostanie wysłany w odpowiedzi na zgłoszenia mailowe). Pieniądze należy wpłacić najpóźniej do 1 grudnia.

Nocleg w szkole jest możliwy dla uczniów klas 7 i 8 SP oraz szkół ponadpodstawowych. W treści wiadomości KONIECZNIE napisz, czy chcesz nocować – musimy zawczasu przygotować odpowiednią ilość materacy! Uczestnicy niepełnoletni muszą mieć ze sobą zgodę rodziców na nocleg.

ZGŁOSZENIA NA KORWIGILIĘ prosimy wysyłać NA PONIŻSZY ADRES E-MAIL wg schematu:
korwigilia@gmail.com

Temat: KORWIGILIA Imię Nazwisko (Np: KORWIGILIA Jan Kowalski)
Treść przykładowa:
Cześć. Chciałbym zapisać się tegoroczną wigilię, pamiętam, aby zgłosić się w sprawie czegoś od siebie bezpośrednio do dh.Gosi. Przyniosę dwie książki młodzieżowe dla mini-biblioteki. Proszę o rezerwację miejsca na nocleg w szkole.
Buziaki, Jaś Kowalski.

Wszelkie pytania i prośby można zgłaszać na wigilijnego maila lub do dh. Avy.

Pozdrawiamy serdecznie i czekamy na Was!

* tak jak w zeszłym roku każdy przynosi coś od siebie. Sprawdziło się to wspaniale, było pysznie i domowo.
Proszę kontaktować się w tej sprawie z dh. Gosią Onyszkiewicz, która zaproponuje co moglibyście przynieść biorąc pod uwagę wasze miejsce zamieszkania i możliwości. 🙂 Nie piszcie proszę w mailu, że przyniesiecie pierniki, albo cukierki – to nie tak działa. Zachęcamy to przygotowywania sałatek i ciast!

UWAGA
Wzięcie udziału na tzw. wydarzeniu na facebook’u pozwoli Twoim znajomym sprawdzić czy idziesz, ale nie będzie uznawane jako ostateczne zapisanie się na Korwigilię.

Ocalić od zapomnienia

Minęło właśnie ważne dla nas wszystkich święto. Czas wspomnień o tych, których już z nami nie ma. Jest to także dzień, który spędzamy z rodziną, oglądamy zdjęcia sprzed lat i znajdujemy chwilę na zadumę nad grobami ukochanych.
My Korczakowcy również nie zapominamy o tych, którzy odeszli na Wieczną Wartę. Dzisiaj odwiedziliśmy groby w Zielonej Górze. Zostawiliśmy na nich znicz z symboliczną zieloną kokardką. Tak mały gest, a znaczący tak wiele.

Te krótkie chwile rozmyślań nakłaniają nas wszystkich do refleksji o tym jak krótkie jest życie i szybko mija, a bliscy odchodzą. Jednak ten dzień nie jest tylko dniem smutku, otwiera nam oczy i każe żyć piękniej, korzystając z każdej sekundy, którą nam dano.

„Przy innym ogniu w inną noc do zobaczenia znów…”


 

Wracajcie, chwile zaczarowane…

W 2019 roku obchodziliśmy 50-lecie Korczakowa. Z tej okazji wydaliśmy książkę, na którą składały się wspomnienia trzech pokoleń Korczakowców, zatytułowaną „Wracajcie chwile zaczarowane…„.

Poniżej możecie znaleźć wybrane fragmenty książki. Jeśli jesteście zainteresowani kupnem egzemplarza, piszcie na kpk@korczakowo.org.

Tymczasem zapraszamy do zanurzenia się we wspomnieniach…


Fragment 10, ostatni (autor: Stefan Klepacki)

Korczakowo żyje. To, co wydawało się, że runie po śmierci Szefa, nie tylko trwa, ale rozwija się dalej. Mam ogromny szacunek dla członków obecnej kadry za to, co robi, by realizować sprawdzony program, wciąż rozbudowując go o nowe pomysły. Jako że czasem odwiedzam  Korczakowo, widzę, jaką radość sprawia im działanie. Jaką są zgraną grupą. Jak niesie ich wspólna pasja.

Wspomnienia powinno się pisać w czasie przeszłym. Ze zdumieniem stwierdzam, że prawie wszystko to, co napisałem, jest w czasie teraźniejszym. Kolejni młodzi ludzie docierają do tego miejsca i zaczynają zapisywać swoją korczakowską kartę. Nie przeczuwają, że to może przełomowa chwila w ich życiu. My już to wiemy. Wiedzą świadkowie naszych chwil. Dawny zagajnik to dziś las dojrzałych drzew.


Fragment 9 (autorka: Kasia Mądry)

Chciałabym, żeby w tej książce znalazła się mistrzowska akcja Darii, dzięki której regularnie płaczę ze śmiechu. Miała mi przynieść obiad pod łaźnię, bo siedziałam na kamieniu i pilnowałam dzieciaczków, żeby nie wpadły pod spadającą gałąź, którą właśnie w czasie obiadu ściągali z góry strażacy. Zobaczyłam, że Daria idzie z pełną miską przepysznego spaghetti, uśmiechnęłam się, mrugnęłam — i wtedy zobaczyłam, jak niczym kłoda leci na ziemię prosta jak struna (napięte absolutnie wszystkie mięśnie i wyciągnięta, jak u Supermana, ręka trzymająca moje spaghetti). Nigdy nie widziałam, żeby ktoś tak wolno upadał. Poleciała prosto na twarz, wciąż dzielnie bohaterską ręką trzymającą jedzonko. Gdy spaghetti było już 10 cm od ziemi, talerz wyślizgnął jej się z ręki. Jej mina – bezcenna, ale chyba i tak moja wygrała. Uwierzcie mi!


Fragment 8 (autorka: Adrianna Kućmierz)

Nasze radio to nie tylko muzyka – każdego ranka pobudka muzyczno-słowna (najczęściej docierająca do uszu w półśnie) zachęcała do kąpieli w jeziorze lub porannych „przebieżek” wokół obozu nawet w deszczowe i chłodne dni (…) Pamiętam uśmiechnięty głos Milupy ogłaszający: „Woda w jeziorze jest baaardzo przyjemna, 16 stopni, ja już zażyłem kąpieli, zachęcam pozostałych!” – do dziś pozostało tajemnicą, czy ktokolwiek kiedykolwiek stawił się na wezwanie… W KorRadiu nigdy nie brakowało humorystycznych akcentów i dobrego nastroju – hitem stała się podśpiewywana przez Milupę w radiowym domku zapętlona śpiewanka-rymowanka: „aku-ku-mulator na zimę i na lato! Do twej latarki i traktora każdy typ…aku-ku-mulatora!(…)” – pean na cześć akumulatora powstał podczas majsterkowania około Koncertu na Wodzie i być może był swoistym zaklęciem, bez którego prąd nie był wytwarzany.


Fragment 7 (autor: Maciej Kayber Kapała)

Szef jako młody człowiek po studiach polonistyki na UAM w Poznaniu marzył, by zostać reżyserem. I tak naprawdę nim został. Wyreżyserował spektakl (a może ambitny serial?) pod nazwą „Korczakowo” – od scenografii, przez scenariusz, aż po jego produkcję i realizację. Obsadził wszystkie role pierwszoplanowe i drugoplanowe, niektórzy aktorzy z biegiem lat się zmieniali/-ją, ale postacie i ich funkcje wciąż pozostają. Co roku w każdej odsłonie tego spektaklu, w każdym odcinku dzieje się coś nowego, zgodnie z jego zamysłem i nadal aktualnym scenariuszem. Jego „ekipa filmowa” ma tę cechę, że dla niej jest to sprawa oczywista, nikt nikomu nie musi tłumaczyć, że warto/da się zrobić to czy tamto – tego nauczył nas wszystkich Szef.


Fragment 6 (autor: Ryszard Forecki)

Pisząc te słowa, zastanawiam się, skąd to, że potrafię opisać to, co myślę. „Mały Przegląd” – ten sprzed lat – denaturat i drukarki, ciemnia i zdjęcia – jakże było wspaniale – byłem redaktorem – haha? Kto to pamięta? W moich myślach snuje się zapach nowej gazetki i to, jak biegnę do Szefa, by pokazać i posłuchać, co myśli, a nie zawsze były to słowa łaskawe – uwierzcie mi. Pamiętam, jak ostrymi słowami potraktował mnie za krytykę jakiegoś przedstawienia czy wieczoru. A o co? Przyznał, że przedstawienie było słabe, ale zwrócił mi uwagę na pracę, jaką włożył zastęp. Był zły, że tego nie widziałem – pracy i wysiłku innych. W następnym numerze napisałem stosowne sprostowanie, nie na polecenie Szefa, tylko pod wpływem tego, co mi powiedział. Kiedy to przeczytał, zostałem wezwany i po prostu powiedział – teraz i ja doceniam twoja pracę. Nie pamiętam, ile lat miałem wtedy… może koło 14. 


Fragment 5 (autor: Bartosz Lutycz)

Na którymś z obozów zostałem z kolegą Przemkiem Boguckim wyznaczony w trakcie Koncertu na Wodzie do roli greckiego tancerza, który na głównym pomoście w porcie, na tle podświetlonego reflektorem ekranu z płótna miał tańczyć „Greka Zorbę”. Zadanie jak zadanie – nic nienormalnego jak na Korczakowo (bywałem już na scenie księdzem, dresiarzem w Cinquecento, mimem i gejem) – przećwiczyliśmy choreografię zgodnie z ustaloną z głównodowodzącym długością utworu i stanęliśmy na pomoście w oczekiwaniu na pierwsze nutki „Zorby”. Zaczęło się ok – kroki przećwiczone, timing i synchro idealne – zbliżała się ustalone wyciszenie utworu, a wraz z nim koniec naszego układu i…. I nic – muzyka leci dalej, my jak jakieś ćwoki stoimy z Bogusiem na tle ekranu, wymyślając naprędce dalszą choreografię, ja macham do tyłu wymownie KONIEC, KONIEC, KONIEC, gaście reflektor, bo mi się wena gwałtownie kończy, obracam się w stronę reżyserki, żeby zorientować się w temacie, a tam Kraku z resztą ekipy pokłada się ze śmiechu na fotelu, obserwując nasze dziwne, abstrakcyjne, pseudogreckie podrygi, ani myśląc wyłączyć muzykę… Przetrzymał nas tak ze dwie minuty, tworząc tym samym nieznany wcześniej ani Polakom, ani na pewno Grekom nowy rozdział greckiego tańca ludowego…


Fragment 4 (autor: Kazik Bronicki)

Pisząc o Korczakowcach i Korczakowie, należy również wspomnieć o naszych sąsiadach, czyli mieszkańcach pobliskiej wsi Świniary. Żyliśmy ze sobą w zgodzie. Na terenie wsi był sklep, gdzie chodziliśmy kupować słodycze, na które w korczakowskim lesie mieliśmy wyjątkowy apetyt. Pamiętam panią sklepową, która przez kilkadziesiąt lat używała dużego, drewnianego liczydła zamiast kalkulatora, bo tak po prostu lubiła. Podziwialiśmy ją za to, gdyż robiła to z wielką wprawą, wprost po mistrzowsku!  (…)

Państwo Popławscy, Zosia i Roman – życzliwi i rodzinni. Zosia przez wiele lat rozpieszczała nasze obozowe podniebienia, a po godzinach pracy przygotowywała przepyszne wypieki, których pozazdrościć mogłaby niejedna cukiernia. Roman, człowiek życzliwy i z dużym poczuciem humoru. Pamiętam czasy, kiedy podczas „nocy indiańskiej” dh Ziutek Nowicki i dh Leszek Forecki przyjechali do Korczakowa na koniu, prosto ze stajni Romana! Nikt nie spodziewał się takiej oryginalnej niespodzianki i wszyscy, łącznie z Romanem śmialiśmy się do rozpuku.


Fragment 3 (autorka: Danuta Bronicka)

Na obozie spotykam Kazia Bronickiego, nazywanego Bosmanem. Jeszcze nie wiem, że kiedyś będzie moim mężem. Właśnie wrócił z pełnomorskiego rejsu po Bałtyku. Ma co opowiadać. Mieszka w domku za drogą ze Zbyszkiem Lutyczem, ratownikiem. Zapraszają mnie i Karinę na kawę oraz projekcję filmu z rejsu. Czujemy się dorosłe i dumne, pijąc kawę z instruktorami, nauczycielami naszej szkoły, choć niewiele od nas starszymi. Oglądamy film. Nie wiemy, że na obozie trwa akcja poszukiwawcza dwóch dziewcząt. Z głośników dobiega ledwo słyszalny głos: „Druhna Danka i druhna Karina zgłoszą się do komendanta!”. Przed nami wielkie wyzwanie; musimy teraz wykazać się bogatą wyobraźnią przed komendantem!


Fragment 2 (autor: Lech Forecki)

Jeszcze dzisiaj czuję dreszcze, gdy wspominam wyreżyserowany przez Adama Żuczkowskiego spektakl zrealizowany na podstawie ,,Wielkiego testamentu’’ Francoisa Villona, a także pierwsze koncerty przy świecach i na wodzie. Pamiętam doskonale, gdy po raz pierwszy odważyłem się przełamać zwyczaj słuchania tylko muzyki poważnej… ,,Obrazki z wystawy’’ Musorgskiego znaliśmy tylko w wersji klasycznej. Postanowiłem: dobrze, mogą być ,,Obrazki’’, ale w wykonaniu zespołu Emerson, Lake & Palmer! Szef odniósł się do tego pomysłu z chłodnym dystansem, ale brać harcerska była zachwycona… Wkrótce, w ramach koncertu na wodzie, wspólnie ze Stefanem Klepackim zaprezentowaliśmy muzykę zespołu King Crimson. Rubikon został przekroczony. Odtąd w Korczakowie gościł już nie tylko rock, ale i jazz. Organizując te pierwsze koncerty czułem się jak Kolumb odkrywca. Przynajmniej na początku, bo później stały się one czymś niemal powszednim…


Fragment 1 (autor: Andrzej Sibilski)

Tym epicentrum Korczakowa i Korczakowców był niewątpliwie – dh Jurek Zgodziński. Kiedy w lipcu 2010 roku otrzymał najważniejsze w jego aktywnym życiu odznaczenie – „Order Uśmiechu”, nie pojechał go odebrać na gali w Warszawie, ale poprosił kapitułę, by uroczystość pasowania różą na kawalera tego orderu odbyła się właśnie w Korczakowie na scenie naszego Amfikoru […]. Tak się stało. Podczas tego niezwykłego wieczoru miałem zaszczyt przedstawić kapitule raz jeszcze sylwetkę Szefa: „Gdyby powstała encyklopedyczna notka o naszym Szefie, zaczynałaby się zapewne tak: Zgodziński Jerzy. ur. 12 marca 1939 roku, absolwent wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, magister filologii polskiej. Od 1961 roku nauczyciel w Zasadniczej Szkole Zawodowej oraz Technikum Mechanicznym w Zielonej Górze. Założyciel 20 DH im. Janusza Korczaka – „Korczacy”. Później komendant Szczepu Drużyn Harcerskich „Korczakowcy”. […] Założyciel i od 1969 roku komendant Korczakowa. Twórca własnego systemu wychowawczego, inspirowanego myślą pedagogiczną Starego Doktora. Od 9 lipca 2010 Kawaler Orderu Uśmiechu”.

Jak taki wpis wyglądałby w naszej – korczakowskiej encyklopedii? Już informacja o imieniu zaczynałaby inaczej – pewnie słowami jednej z naszych kabaretowych piosenek: „Pierwsze Jurek, drugie Zoruś, trzecie Szefuś ma, o Malinie i Chudzinie już nie wspomnę wam”.

W tej naszej hipotetycznej „Korczakopedii” hasło rozrastałoby się podobnymi żarcikami i anegdotami już nie tylko o jego imieniu. Zapewne też obok życzliwych kpinek znalazłyby się także wspomnienia nocnych pogaduszek, wzruszenia wspólnych koncertów, ale i trudnych rozmów o realnych problemach. Każdy z nas do biogramu Szefa dopisałby swój osobisty komentarz, daleki od obiektywizmu, mylący zapewne fakty i daty, czasem koloryzujący wydarzenia i dramatyzujący opisy. Z tej notki nie dałoby się stworzyć naukowej, rzetelnie udokumentowanej biografii, ale jedno wynikałoby z niej na pewno – taka zwyczajna wdzięczność za to, że Szef jest – tak po prostu.

Read more here

Dama w Kijowie

Serdecznie gratulujemy dh. Swietlanie Pietrowskiej, która 16 października została Damą Orderu Uśmiechu.

Dziękujemy też za to, że Korczakowo na ten uśmiech zawsze może liczyć.

Niech żyje przygoda!, czyli jak z korczakowskiego Lasu pojechałam na międzynarodowe forum we Francji

Zaczęło się od wizyty grupy z Izraela 5 lat temu. Poznałam się dzięki temu z Batią i Avim, którzy opowiadali mnie i Młodemu o jakiejś akcji CATS w Szwajcarii. Nazwa mnie zaintrygowała, ale szybko okazało się, że nie jest to międzynarodowy zlot kociarzy, tylko forum o prawach dziecka. Muszę przyznać, że nie wracałam do tematu, ale Młody się zainteresował. Przy wielu następnych spotkaniach Batia zachęcała go do udziału w CATS. W tym roku wzięła sprawę w swoje ręce i bez zbędnych ceregieli wysłała Młodego w styczniu do Paryża, żeby spotkał się z organizatorami wydarzenia. W międzyczasie zmieniła się nazwa forum (na Child Rights in Action, w skrócie CRIA) oraz lokalizacja (na Pontmain w północnej Francji).

Młody poleciał, posłuchał, podyskutował, pozwiedzał Paryż i powrócił, podziękowawszy uprzejmie za propozycję udziału w forum. Okazało się, że odbywa się ono w trakcie młodszego turnusu, a Młody ze względu na obowiązku zastępcy komendanta nie mógł go opuścić.

No i tutaj do opowieści wkraczam ja (nareszcie!). Zgłosiłam się na ochotnika, by pojechać na CRIA zamiast Młodego. Po tym chwilowym przypływie odwagi nastąpiły długie dyskusje, chwile wahania, przerażenia i kilkukrotne stwierdzenie, że nigdzie nie jadę. Moja logika była następująca: mają tam specjalistów od praw dziecka, wykładowców uniwersyteckich i ludzi, którzy zajmują się tą tematyką zawodowo. Po co im do tego druhna z Korczakowa?

Szczęśliwie po wymianie kilku mejli z bardzo miłymi organizatorami moje wątpliwości zmalały i w marcu pojechałam na naradę do Paryża.

Paryż trochę mnie przeraził swoim rozmachem i ogromem, trochę zaintrygował artystycznymi dzielnicami i różnorodnością ludzi, a trochę zachwycił zabytkami i piękną architekturą (jeszcze niespalona Notre Dame!). Weekendowa narada była bardzo owocna, nawet jeśli nadal nie do końca rozumiałam, jak właściwie wygląda to forum. Okazało się, że korczakowskie doświadczenie przydaje się bardzo i mam wiele do powiedzenia, ponieważ wiem, jak zorganizować dużą grupę ludzi oraz jak zachowują się dzieci i młodzież w określonych sytuacjach. Nabrałam optymizmu co do mojej roli w tym wszystkim. Dostałam też swoje konkretne zadania:  współprowadzenie grupy dla najmłodszych dzieci, zwanych Advocados (5-10 lat) oraz organizacja zajęć wieczornych.

Po powrocie rozpoczęła się intensywna praca nad ostatecznym kształtem programu. Tworzyliśmy go poprzez cotygodniowe rozmowy na Skypie z różnymi członkami zespołu. Sam zespół był dość niezwykły, około dwudziestu osób, w bardzo różnym wieku (najmłodsi po 13, 14 lat, najstarsi po sześćdziesiątce), z różnych państw (Indie, Nepal, Francja, Stany Zjednoczone), z różnych zawodów (uczniowie, dziennikarka, nauczycielka, psycholożka, student historii sztuki). Pod koniec czerwca wszystkie elementy programu zostały zaplanowane (co do minuty) i zatwierdzone. Mogłam więc przez miesiąc odpocząć od pracy nad CRIA i spokojnie cieszyć się Korczakowem.

Po trzech tygodniach i czterech dniach obozu opuściłam (fantastycznie pożegnana)  Las i zaczęła się moja Wielka Podróż na CRIA. Ale najpierw krótka wizyta w Czerwieńsku, gdzie pojechałam, żeby zobaczyć się z rodzicami i przepakować („czy w bagażu podręcznym na pewno można przewozić obcinacz do paznokci??”).

26 lipca ruszyłam na podbój Francji! Podróż była długa i zaskakująco skomplikowana: pociąg Zielona Góra – Berlin, bus z Berlina na lotnisko, samolot do Paryża i pięciogodzinna jazda samochodem do Pontmain. Miejsce okazało się przepiękne. XIX-wieczny zamek-klasztor, połączony z kaplicą, otoczony niezwykłym, starym lasem. Całość położona w maleńkiej wiosce z kamiennymi domkami. Ilekroć koło nich przechodziłam, czułam się jak w filmie o francuskiej prowincji.

Pierwsze dwa dni upłynęły nam na przygotowaniu materiałów (identyfikatorów, paczek powitalnych, ale też wielkiego kartonowego tortu, symbolizującego 30 lat konwencji o prawach dziecka) i szkoleniu się z prowadzenia konkretnych zajęć.

Muszę przyznać, że mimo wszystkich starannych ustaleń nie byłam przygotowana na to, jak naprawdę wygląda forum, bo jest to wydarzenie niezwykłe. 140 osób, 25 różnych narodowości, 4 tłumaczki, wiek uczestników od 3 do 72 lat. I 5 bardzo, bardzo intensywnych dni.

Założeniem całego forum jest dostarczenie uczestnikom wiedzy, materiałów i kontaktów potrzebnych, by działać na rzecz praw dzieci i człowieka. Hasło tegorocznego CRIA to „Children as Human Rights Defenders” (Dzieci jako obrońcy praw człowieka) i wokół niego zorganizowano wszystkie zajęcia. Łączył je także wspólny motyw metaforycznej podróży statkiem.

A zajęć było kilka typów: warsztaty, praca w małych grupach („nest groups”), spotkania całego forum („together time”), poranna medytacja dla chętnych i program wieczorny.

W grupach uczestnicy poznawali różne aspekty pracy na rzecz praw człowieka. Chodziło o wspólne wypracowanie odpowiedzi na pytania: czym są prawa człowieka, co staje na przeszkodzie w ich realizacji, jak ich bronić oraz jak o nich edukować. Zagadnienia były takie same dla każdej grupy wiekowej, różniły się tylko metody pracy (u Advocados było zdecydowanie więcej kredek, naklejek i plasteliny).

Spotkania całego forum miały na celu podsumowanie pracy w grupach i zaprezentowanie innym efektów swojej pracy. Tutaj też odwoływaliśmy się do metafory statku: pierwszego dnia poznawaliśmy załogę, potem przyglądaliśmy się przeszkodom napotykanym w naszej podróży (w postaci góry lodowej), dowiadywaliśmy się, jak sprostać tym przeszkodom (rozwaliliśmy górę lodową!), a na koniec wyznaczaliśmy dalsze kierunki naszej drogi, by nie skończyła się wraz z końcem forum.

Warsztaty skupiały się na konkretnych obszarach pracy w ramach walki o prawa człowieka. Ja zapisałam się na zajęcia o praktycznych aspektach edukacji o prawach dziecka i człowieka, gdzie wspólnie projektowaliśmy zajęcia temu poświęcone. Do wyboru było jeszcze pięć innych warsztatów, w tym jak przeprowadzić kampanię społecznościową, jak przygotować film edukacyjny, czy jak wykorzystać media społecznościowe do działań na rzecz praw człowieka.

Po każdym intensywnym wysiłku intelektualnym należy się odpoczynek i temu też służył program wieczorny. Współtworzyłam go razem z przesympatycznym Shawnem z Austalii. Były gry integracyjne (nasza gra w klaskanie zawędrowała do Francji!), impreza taneczna i wieczór talentów. Nieskromnie stwierdzę, że wszyscy bardzo dobrze się na nich bawili.

W trakcie forum mieliśmy też okazję wystąpić w roli edukatorów o prawach dziecka, ponieważ pojechaliśmy na górę Św. Michała, by porozmawiać o nich z turystami. Wiedza turystów okazała się rozczarowująca (tym bardziej tego typu akcje są potrzebne), ale sama w sobie góra była zachwycająca. Wyjątkowo piękne miejsce, miasteczko i kościół wykute w skale, która dwa razy dziennie jest odcięta od lądu z powodu pływów morza.

5 dni minęło bardzo szybko, ale ilości nowych doświadczeń i wrażeń wystarczyłoby na miesiąc. Batia i Avi mieli rację, atmosfera CRIA przypomina trochę atmosferę Korczakowa. Oba te miejsca tworzą ludzie, ich życzliwość, otwartość na innych i mnóstwo dobrych pomysłów. Poznałam na forum Christophera – jedenastolatka, który cztery lata temu zaczął zbierać pieniądze dla biednego chłopaka z Haiti, który mieszkał na wysypisku śmieci. Z pomocą swojej mamy stworzył kampanię, dzięki której ufundowano temu chłopakowi nowy dom i edukację (kampania działa dalej, by pomagać innym potrzebującym dzieciom; polecam zajrzeć na profil Christophera na Facebooku, pod nazwą „UrNevertoo Young”). Poznałam nastolatków z Paryża, którzy chcą stworzyć samorząd młodzieży w swojej dzielnicy, bo nie podoba im się, że władze lokalne zajmują się tylko problemami dorosłych. Dziewczyny z Palestyny, które lubią tańczyć i plotkować jak każde nastolatki, ale muszą codziennie walczyć o swoje prawa do bezpieczeństwa i nauki, które są im odebrane z powodu konfliktu zbrojnego z Izraelem. Chłopaków z plemion z Australii, którzy zostali siłą odebrani od swoich rodzin i tym samym oderwani od swoich rdzennych, plemiennych korzeni i którzy na nowo uczą się swojej historii i tradycji w sierocińcu. Młodą psycholożkę z Indii, która pracuje z dziećmi w trudnych sytuacjach materialnych i która bardzo chciałaby przyjechać do Korczakowa. Oraz setkę innych osób, każda ze swoją historią i pomysłami, razem tworzących niezwykłą grupę , które chcą coś zdziałać, coś zmienić, które „nie zostawiają świata takim, jakim jest”.

Co w tym wszystkim robiłam ja (poza objadaniem się niewyobrażalnymi ilościami francuskich serów)? Zdobywałam nowe doświadczenia, rozmawiałam, uczyłam się (o prawach człowieka, ale też kilku słów po francusku), uczyłam innych (o prawach dziecka i Korczaku, ale też kilku słów po polsku – spróbujcie nauczyć obcokrajowca powiedzieć „gwóźdź”, zabawa gwarantowana). Intensywnie reklamowałam też Korczakowo, które wzbudzało spore zainteresowanie. Z narad oraz forum przywiozłam bardzo dużo nowych pomysłów, część z nich wprowadziliśmy już w życie na tegorocznym obozie (np. warsztaty prowadzone przez uczestników, dzień przyjaciela). Inne planujemy dopracować i wykorzystać w przyszłości (wieczór talentów będzie wyglądał wspaniale w Amfikorze!). Kilka naszych rozwiązań zawiozłam też do Francji, na CRIA była więc iskierka, nasze zabawy integracyjne, księga podziękowań, pocztówki, poczta i inne metody Korczaka.

Wierzę mocno, że na tym wydarzeniu współpraca się nie zakończy i Korczakowo będzie miało szansę jeszcze wiele razy zaprezentować się za granicą. A może nawet doczekamy się turnusu międzynarodowego? Zobaczymy. Jak powiedział Korczak: „Dumne miejcie zamiary, górne miejcie marzenia […]. Coś z tego zawsze się stanie!”

Z Korczakowskim pozdrowieniem i francuskim merci

Gazela

 

Po więcej informacji o CRIA i organizacji, która tworzy forum, można zajrzeć na stronę: https://fr.iofc.org/child-rights-action . Można też pisać do mnie (fb Anna Rutkowska, lub mejl: anna.amabilis@gmail.com), chętnie opowiem więcej.

Read more here

Kolejny Przyjaciel odchodzi na Wieczną Wartę

Ze smutkiem zawiadamiamy, że odeszła Przyjaciółka Korczakowa, wybitny Korczakowiec, pedagog, honorowa przewodnicząca Polskiego Stowarzyszenia im. Janusza Korczaka, Dama Orderu Uśmiechu,

Prof. Jadwiga Bińczycka.

Dziękujemy, kochana Druhno, za wspólne spotkania w korczakowskim kręgu, za długie, ubogacające rozmowy, serdeczny uśmiech i zawsze ciepły uścisk dłoni.

Dziękujemy za cenną naukę, zawsze dobre rady, wspólne przedsięwzięcia, widowiska, konferencje, które tak wiele dobrego wniosły w nasze życie, a przede wszystkim w pracę na rzecz dzieci.

Wierzymy głęboko, że spotka się Druhna z naszym ukochanym Szefem, druhem Jerzym Zgodzińskim, by wspólnie czuwać nad naszym korczakowskim niebem.

„Przy innym ogniu, w inną noc do zobaczenia znów”.

Przyjazdy i odwiedziny

Drodzy rodzice uczestników II turnusu.
Przypominamy, że obóz i rejestracja zaczyna się o godzinie 10:00, proszę pozwólcie nam spokojnie zjeść śniadanie – nie przyjeżdżajcie wcześniej. 🙂
Prosimy parkować przed bramą, na parkingu koło kontenera.

Odwiedziny są możliwe tylko w niedzielę 28.07 w godzinach 12 – 16.

Do zobaczenia!

5 rocznica śmierci Szefa

W wielu miejscach w Polsce, tam, gdzie są Korczakowcy, spotkaliśmy się, żeby powspominać Szefa, którego nie ma już z nami 5 lat.

Miejsc spotkań było wiele – zdjęcia są z Czarnkowa, Zielonej Góry, Poznania i Krakowa.

 

50-lecie Korczakowa

Na czas weekendu 50-lecia Korczakowo liczebnie powiększyło się niemal dwukrotnie. Przyjechała setka korczakowskich weteranów i gości. Spotkać można było tych, którzy przyjeżdżają co wakacje, jak i tych, których w Naszym Domu nie widziano przez lata. Wielu starych znajomych…

Głównym celem zajęć tych dni było wzajemne poznanie się wszystkich pokoleń. Stąd wspólne zwiedzanie dawnego Korczakowa, „partyzanckie” opowieści, uwspółcześnianie starych zdjęć i inne wspólne aktywności. Wieczorem – ognisko z piosenkami i zabawami.

Pod pomnikiem wspominaliśmy tych, którzy odeszli na Wieczną Wartę oraz wręczyliśmy nagrody współcześnie pracującym na rzecz Korczakowa.

Zakończyliśmy sobotę pierwszym w historii Koncertem na Wodzie w Amfikorze – szczegółów nie zdradzamy, kto nie był, niech żałuje.

W niedzielę w Świniarach odprawiono mszę za Szefa i kościół pękał w szwach.

Po niej miał miejsce pierwszy Bieg o Puchar Sołtysa Świniar – najmłodszy startujący miał lat 9, najstarszy 71. Rekord trasy Korczakowo-Świniary to 9 minut i 14 sekund – do poprawienia już za rok!

To był długi, ale dobry weekend. W ramach odpoczynku po tym intensywnym czasie w poniedziałek mieliśmy poranek lenia – i śniadanie o 10.


Tekst wygłoszony przez dh. Danusię w kościele w Świniarach:

To już 50 lat od czasu, kiedy Druh Jerzy Zgodziński z grupą Przyjaciół odkryli szczególne i niepowtarzalne miejsce, Korczakowo.
To właśnie w Korczakowie, Druh Jerzy, idąc tropem myśli Janusza Korczaka uczył nas jak kochać dziecko. 
Nauczyciel, harcerz, Kawaler Orderu Uśmiechu, wychowawca wielu pokoleń młodych ludzi, którym własnym przykładem wskazywał nie najłatwiejszą, ale najpiękniejszą drogę życia. Na co dzień żył Bogiem i ideami Janusza Korczaka, a Korczakowo, otoczone życzliwym sąsiedztwem mieszkańców Świniar mogło rozwijać się i stawać miejscem wyjątkowym.
Dziś, to nasz wspólny jubileusz! I choć trudno pogodzić się z faktem, że Druha Jerzego już nie ma wśród nas, to jednak każda wydeptana przez niego ścieżka, każdy kamyk na drodze, płomień świecy przy pomniku Korczaka, każdy uścisk dłoni- świadczą o nim!
Dziękujemy, Druhu, za Twoje gawędy, koncerty na wodzie, za każdy gest, śmiech, a czasem i srogie spojrzenie. Dziękujemy za rozmowy i spotkania ze Starym Doktorem, które tak dużo wniosły w nasze życie.
Niech dziś, w dniu jubileuszu, Aniołowie przygotują Ci najpiękniejszy koncert w chmurach!
Czuwaj, Druhu Komendancie!

 

Korczakowski Budżet Obywatelski (KBO)

Skąd pomysł KBO? Władza dawana młodym ludziom nie może być pozorna, musi za nią stać faktyczna możliwość podejmowania wiążących decyzji. Błędem jest też marnowanie potencjału tkwiącego dużej grupie osób związanych z Korczakowem, ich pomysłów, w których zawarta jest ich perspektywa obozu.

Dodatkowo dzięki powszechności wyborów – prawo do głosowania mieli uczestnicy i kadra, w tym kadra techniczna – wszyscy byliśmy równi, czekając przed urną i trzymając identyfikator w dłoni, żeby móc potwierdzić swoją tożsamość, a potem oddając głos. Oddane głosy liczyła komisja wyborcza, w której skład weszło po dwóch przedstawicieli instruktorów i uczestników.

Trochę danych:
-uprawnionych do głosowania 123 osoby,
-zagłosowały 94 osoby, co daje frekwencję wysokości 76%,
-1 głos został oddany nieważny.

Wyniki głosowania:

  1. Strefa relaksu – 60 głosów (64%)
  2. Porządne lustra – 12 (13%)
  3. Kącik czytelniczy – 11 (12%)
  4. Krzesła – 7 (7%)
  5. Malowanie przyczepy – 4 (4%)

Korczakowski Budżet Obywatelski można uznać za udane przedsięwzięcie. Kilka projektów spłynęło, frekwencja była wysoka, hamaki już zamówione. Wszyscy odebraliśmy wielką lekcję demokracji.

KBO to przykład, jak można połączyć Korczaka i współczesne pomysły na demokrację. Stary Doktor pewnie przybiłby nam piątkę.

Konkurs na nagrodę Korczakowców rozstrzygnięty!

Członkowie Koła Przyjaciół Korczakowa w drodze głosowania zdecydowali, że pierwszą nagrodę Korczakowców otrzyma Kornelia Łabędzka!

Serdecznie gratulujemy Kornelii – oraz wszystkim pozostałym kandydatom, którzy swoją pracą jako wolontariusze pokazują, że chce im się zmieniać świat na lepsze. Dziękujemy Wam!

Dziękujemy również wszystkim placówkom im. Korczaka, które przysłały zgłoszenia.

Wielkanoc 2019

Drodzy Przyjaciele,

z okazji świąt Wielkiej Nocy życzymy radości i ciepła w gronie najbliższych, czasu na spokojną rozmowę, pogody na świąteczny spacer, apetytu (i umiaru!) przy stole, chwil wytchnienia od codziennego biegu.

Koło Przyjaciół Korczakowa


źródło zdjęcia

Wolontariusz poszukiwany

Korczakowo przyjmie na umowę wolontariacką dwie osoby do pracy „na zmywaku” na II turnus obozu w terminie 23.07 – 03.08.2019 roku.

Gwarantujemy ubezpieczanie, zwrot kosztów podróżny, nocleg i wyżywienie oraz fantastyczną atmosferę.
Z doświadczenia wiemy, że pozostaje sporo czasu wolnego, który chętni mogą wykorzystać na pomoc kadrze w innych sprawach, tzw. programowych. Często jest to pierwszy krok do zostania instruktorem i przekonania się jak wygląda „życie kadry”.

Wymagania: skończone 16 lat, chęć do pracy, pozytywne nastawienie!
Obowiązki: zmywanie naczyń po posiłkach, obieranie ziemniaków na dzień następny, często przy wsparciu kadry.

Zainteresowanych prosimy o zgłaszanie się do dh. Avady (Ava Onyszkiewicz) przez Facebook’a albo mailowo k.onyszkiewicz@korczakowo.org.

Pomóżcie w poszukiwaniach!


Książka o Korczakowcach

Drodzy Korczakowcy,

każdy z nas wie, że czas płynie nieubłaganie. Za niedługo minie 5 lat, jak nie ma z nami Szefa, 55 lat, jak istnieją Korczakowcy i 50 lat Korczakowa. Uznaliśmy, że tym rocznicom należy się coś wyjątkowego.

Dlatego powstanie książka o Naszym Domu. Będzie to zbiór korczakowskich historii, których każdy z nas doświadczył, które na nas wpłynęły; wyjątkowych chwil spędzonych w Korczakowie, łączących się z Szefem i innymi osobami związanymi z obozem, dzięki którym jesteśmy, kim jesteśmy. Jeśli każde z nas napisze jedno wspomnienie, powstanie z tego obfity zbiór – ważny krok w stronę opisania naszej pięknej, korczakowskiej historii.

Teksty powinny dotyczyć albo konkretnego wydarzenia, albo ogólnej refleksji związanej z Szefem i Korczakowem. Może być poważnie i refleksyjnie, może być zabawnie. Może być krótko, może być długo.

Pomocne mogą okazać się odpowiedzi na przykładowe pytania:

-z czym kojarzy Ci się Korczakowo?,

-co Ci dało?,

-jakie melodie Ci przypomina? Jakie słowa?

-co najgłębiej zapadło Ci w pamięć?,

 -co wzbudzało Twoje największe emocje?

Także jeśli macie ciekawe zdjęcia związane z historią Korczakowców, podzielcie się nimi!

Przysyłajcie teksty na adres m.kozien@korczakowo.org. Tam też kierujcie wszelkie pytania i wątpliwości.

Termin nadsyłania tekstów to koniec kwietnia 2019 roku.

Oczywiście zastrzegamy sobie prawo do ostatecznej redakcji tekstów, w tym m. in. skracania. Ma to na celu dbałość o całościowy kształt książki. Prosimy również, żeby przesłane teksty były podpisane imieniem i nazwiskiem i/lub pseudonimem. W związku z ochroną danych osobowych każda osoba przysyłająca swoje wspomnienie wyraża jednocześnie zgodę na umieszczenie tych danych w książce.

Jesteśmy przekonani, że z entuzjazmem podejdziecie do pomysłu i razem stworzymy tę książkę.


Pozdrawiamy i czekamy na Wasze wspomnienia,

Michał „Młody” Kozień i Andrzej Sibilski

Krótka relacja z dnia wiosny 2019

23 marca rano zebraliśmy się pod pomnikiem Janusza Korczaka w Zielonej Górze, aby pojechać do Korczakowa na Dzień Wiosny. Zanim wyruszyliśmy, zapaliliśmy znicz pod pomnikiem, aby uczcić pamięć Starego Doktora.

Już w Korczakowie dh. Kędzia i dh. Gosia zorganizowały grę w dzień obozowy. Na początku podzieliliśmy się na trzy grupy, w których w ramach „zaprawy porannej”bawiliśmy się, żeby się zintegrować. Następnie wybraliśmy „zastępowych”, czyli liderów grup, którzy po „zaprawie” raportowali dh. Avadzie stan ich zastępów – zupełnie jak podczas apelu porannego. Po raporcie graliśmy w grę terenową z zadaniami. Nagrodą była możliwość wyboru marzanny, którą mieliśmy robić. Po zabawie przyszła pora na najlepszą część dnia, czyli obiadek: żurek i kiełbasę z ogniska.

Po jedzeniu była krótka chwila odpoczynku. Gdy już troszkę nabraliśmy sił, to zebraliśmy się z powrotem w nasze grupki i robiliśmy marzanny. Każda grupa musiała wykonać kukłę w innym stylu, np. mroczną, wojskową itp.

Następnie zebraliśmy się pod pomnikiem Korczaka, aby zuchy dh. Danusi mogły złożyć przysięgę zuchową.

Po zaprzysiężeniu młodych Korczakowców poszliśmy topić marzanny. Zastępowi każdej z grup wrzucali swoją marzannę do jeziora Grzybno z pomostu w porcie. Niestety kukły nie chciały zatonąć, bo były zrobione z patyków, liści i wysuszonej trzciny, ale niektóre zdążyły się przynajmniej lekko nadpalić.

To był już koniec dnia w Korczakowie… Bardzo udanego dnia – atmosfera była przeprzyjemna i letnia, a i pogoda stanęła na wysokości zadania, bo było ciepło i słonecznie – wiosennie!.
Teraz pozostaje nam tylko czekać trzy miesiące do obozu.

Marcel S.


Zapraszamy na „nie taki krótki” filmik z dnia wiosny:


Kilka zdjęć z wiosennego pobytu w Korczakowie!


Pomagają nam