Wczoraj Korczakowo było pełne muzyki. Kadra na wieczorny Festiwal Piosenki Naszej stała się piratami, którzy podbijali morza i oceany. Świetna zabawa w Amfikorze. Rano zmiana: tłumacząc zawiłości polskiego społeczeństwa w dwudziestoleciu międzywojennym, zorganizowaliśmy grę (tzw. LARP), w której instruktorzy i uczestnicy odgrywali postacie z Warszawy lat 20. i 30., bo bez zrozumienia kontekstu trudno o zrozumienie postaci Korczaka i jego wyjątkowości. Na kilka godzin korczakowski las zamienił się w ulice i place Warszawy sprzed stu lat, pełne kultur, smaków i zapachów – ale także narodowości oraz różnic klasowych i wynikających z nich konfliktów. Lekcja historii w praktyce.
Jerzy Zgodziński, nasz Szef, powtarzał, że nie można cały czas jeść jajka na miękko, bo przecież trzeba czasem spróbować jajecznicy, jajka na twardo, omletu. Przestrzegamy tej zasady.
Na koniec dodam, że umiejętność metamorfozy Korczakowców jest niepowtarzalna. W krótkiej chwili dziesiątki osób wykombinowały przebrania i rekwizyty, wizualnie upodabniając się do Warszawiaków sprzed stu lat. Nagle pojawiły się suknie, marynarki i kaszkiety. Jak? Ot, tajemnica Lasu.