Dzień drugi
Tradycyjnie pierwszy obozowy wieczór to pełen śmiechu cykl zabaw, z jakimś sensem w tle. Od łacińskiego słowa integrare – scalić, połączyć - próbujemy stworzyć małą społeczność „ naszego domu”. Pogodny nastrój przerywany salwami śmiechu.
Patrzę na płytę boiska i widzę : grupka ”starych” obozowiczów w oczekiwaniu na „wpadki” nowicjuszy. Grupka dwunastoletnich obok siedemnastoletnich nie bardzo rozumiejąca, co się TU naprawdę dzieje. Dziewczyny, chłopacy, dopiero co upieczeni gimnazjaliści obok licealistów. Ci lubią sport, inni „wartują” z książkami. Mozaika zainteresowań, charakterów, nawyków.
Czy uda się ich, już poza zabawami, zintegrować? Czy potrafią już jutro zrozumieć sens wspólnej chusty, wieczornego kręgu, uścisku rąk? Czy potrafimy ich przekonać do trwania w obozowej jedności? Czy tylko będziemy się ciągle „bawić w integrację?”
Szef