Wieczór legend. Zastępy wieczorem prezentowały owoce swego całodziennego „główkowania”. Do nazwy jakiegoś obiektu Korczakowa trzeba było wymyśleć historię.
Wszedłem pod prysznic i z lekkim niepokojem nacisnąłem tajemniczy przycisk. Poczułem, jak kabina pomału odrywa się od ziemi, po czym z niewyobrażalną siłą pomknęła w stronę księżyca.(-) Wyszedłem z łaźni s spojrzałem na swoją komórkę na którego wyświetlaczu widniał magiczny rok 1969,kiedy pierwszy raz odbył się obóz w Korczakowie.
Najpierw zobaczyłem malutką druhnę Atę, która bawiła się lalkami. Potem dostrzegłem druha, o którym wszyscy mówili Zorro. Zorientowałem się, że chodzi tu o dh Komendanta. To dziwne, ale wydawał mi się młodszy. Z radością patrzyłem jak młody dh Kaziu poznał piękną dziewczynę o imieniu Danusia…
To fragment bliskiej prawdy opowieści zastępu piątego.
Korczakowo zawieszone między historią a legendą.
Wiemy na pewno, że już w latach 30 i w czasie II wojny światowej mieścił się tu obóz Hitlerjugend – Kurmanlager am Greibensse uber Drossen.
Według dokumentów i wizji terenu na miejscu naszego obozu znajdowała się część sanitarno – magazynowa. Przy drodze liczne murowane domki, szamba, na zakręcie do Świniar odnaleźć można jeszcze dzisiaj ślady wartowni.
Nasze „Rumowisko” to zapewne budynek z kotłownią, łaźnią i pokojami gościnnymi.
Na okolicznych wzgórzach pełno śladów po dawnych namiotach, aptece, zbrojowni. Kolejne pokolenia odnajdują ślady przeszłości. Buteleczki po lekach; ślady porcelany, fragmenty uzbrojenia; kolczasty drut.
Legenda opowiada o łodzi podwodnej przywiezionej tu w celach szkoleniowych. Osobiście rozmawiałem parę lat temu z mieszkańcem wsi, który zaklinał się, że widział jej przywóz na obóz. Ponoć leży na dnie jeziora do dzisiaj. Nurkowie opowiadają, że w pobliżu naszej plaży jest jakieś dziwne, zakratowane wejście do …
I tak Korczakowo staje się miejscem historycznym. Jak każde ważne miasto ma swoje legendy. Warto je zebrać i opublikować jako dodatek do części historycznej. Może ktoś z naszych Kor – wygów napisze na ten temat pracę magisterską?
Jest już jedna – dr Andrzej Pukacz napisał już monografię przyrodniczą naszego jeziora.
Może wreszcie Maciek Kondrad zbierze swoje materiały i opublikuje je na naszej stronie?
Maćku! Wiesz najwięcej z nas. Czekamy!