Dzień drugi - II Turnus
Otwarcie
Kiedyś poważna pionierka obozowa; dzisiaj ograniczona do wykonania obozowych totemów. Od rana ruch. Najbardziej oblegani przez dzieciaki druhowie Kazik i Grzesiek z racji umiejętności obsługiwania piły.
Świetne widoki – obóz zamienia się w swoiste gniazda. Pośrodku jakiś druh z piłą, młotkiem otoczony wianuszkiem maluchów dzielnie trzymających kawałki drewna, które za chwilę stają się uszami, nosem leśnego twora. I za chwilę kłody zamieniają się w Stefana, Ufo, Szamana, Minki.
Rodzą się obozowe sympatie. To nasz druh, nasza druhna!
Zastępowe prezentacje. Znowu potrzebna aktywność i odwaga, by wystąpić na „scenie” przy ognisku. Plakaty, piosenki, wierszyki utrzymane w pogodnym nastroju. Ich pierwsza twórczość. Pierwsze sukcesy.
Trema zasłaniana śmiechem. Oswajanie przestrzeni. Dla opiekuna bogactwo pedagogicznych obserwacji.
Ogniskowe piosenki. Jeszcze nieudolne, jeszcze pełne wstydu – po co to śpiewanie ?. Ale lepiej już w „Wyścigach konnych”, gdy można słowo przysłonić gestem.
Nowy obyczaj. Wieczorne czytanie. Codziennie po kawałku, by pamiętali, że jeszcze jest coś takiego, jak książka. Avada z Młodym wybierają „Nawiedzony dom” Joanny Chmielewskiej. Nawet słuchają…
Obozowe chusty. Chwila refleksji przy pomniku Starego Doktora. Czy stać ich już na refleksję? Czy zrozumieją czym jest dla nas ten zielony kawałek płótna?
Ruszam w Krąg, by je im zawiązywać. Mantra słów – pierwsza, pierwsza, druga, trzecia, piąta. To duma z obozowego stażu.
Iskierka – napięcie oczekiwania. Czy dojdzie? Czy już znamy „mowę” wieczornego ucisku?.Czy płynie w nim słowo „dziękuję”, czy już i czas na „przepraszam”?
Koniec dnia. Gwiazdy. Cisza i z głośnika sączy się Chopin…
Obóz otwarty.