Hitachi Power Tools Polska Sp. z o.o.

Wirtualne Korczakowo





Cytat

"Połowy dokonał, kto zaczął" - Horacy

  Dzień trzynasty


Dzień i wyróżnienie, o którym nie potrafiłem nawet pomarzyć. Wielkość poprzedników w orderowej drodze porażała. Może kiedyś, gdy Korczakowo pełne było „moich” tylko harcerzy  było by to możliwe. Teraz, przy zmienności dzieciaków i wakacyjnej tylko działalności było to dla mnie   nierealne. A jednak – Słoneczkowe pokolenie potrafiło!
Dobrze, że to order U ś m i e c h u, bo uśmiechać się potrafię i lubię. Znacznie gorzej u mnie ze śmiechem, którego często nie rozumiem. I tak, ten jesienny człowiek, pełen tremy stanął przed Kapitułą i jej świtą w Amfikorze.


Mnóstwo przyjaciół, ludzi bliskich i kochanych Kor - Wygów blisko mnie. Cieszy obecność i serce Komendanta Chorągwi (dzięki Leszku za pomoc i wsparcie), druhów z pod znaku Czerwonej szpilki, Dyrektorów, którzy pozwalali działać; kochanego Księdza Biskupa Adama, który pokazuje moim młodym uwierzyć, że Kościół może być dla ludzi. Wielu z korczakowskiego Kręgu (dzięki Jadwigo, Basiu, Ewo, Jacku, Sławku; ale i przykro, że nie do wszystkich dociera pojęcie godności wychowawcy).


Uroczystość prowadzą przedstawiciele dwóch pokoleń - Filip i Młody (znakomity i stresujący pomysł z policyjną radiowozem). Wydarzenia i obrazy zmieniają się jak obozowe chwile. Z sercem wyciskany sok z cytryn (ile ich tam jest i ja mam to wypić?). Toast i wzruszenie bliskie łez. Serdeczne życzenia wywołują lawinę wspomnień. Braterski uścisk z Romanem, sołtysem Świniar, podziw dla życzeń Zdzicha, szefa strażaków z pobliskiej wioski. Kapitalne i zupełnie nie profesorskie wystąpienie prof. Smolińskiej (co za poczucie dowcipu!).



Trudno mówić, trudno pisać. Słowa są ułomne i kruche. Więc myślę w tej chwili, gdy wypijam sok z cytryny, o mojej Mamusi kochanej, która potrafiła oddawać synka na czas wakacji, by działał w dobrej sprawie. Byłaby teraz dumna! O całej mojej rodzinie, która zawsze była w czołówce obozowych wyjadaczy i współtworzyła nasze przecież ogniobrania.


O bliskich Kor-Wygach: dzięki Andrzeju za wszystko, i za wzruszającą i polonistyczne świetną LAUDACJĘ. Dzięki Maćku za tamte kiedyś pierwsze komputerowe chwile, za cohenowskie wspólne wzruszenia i trwanie na dobre i złe, za rewolucję na naszej stronie. Za Kajbrowe bycie razem; za tyle Festiwali i piosenek, za Mantrę wieczorną napisaną specjalnie na dzisiejszą noc:


Mantrę wieczorną szumi las 
W trzcinach znużony zastygł czas
Noc doda wiary i siły, by
Jutro lepszymi zbudził nas świt 


A gdy przebrzmiały melodie bratniego Kręgu na taflę jeziora przybył Mały Książę, by opowiadać ogniem, muzyką i słowem o ważności róży i oswojeniu. Niezapomniany widok, jak filmowy kadr zapisuje się w pamięci. Odchodzący Książę, który wraca do swojej krainy.


A z góry patrzą nucąc pieśni
Duchy tych, którzy stąd odeszli 
Na końcu świata, nawet w niebie
Będziemy zawsze blisko siebie