Hitachi Power Tools Polska Sp. z o.o.

Wirtualne Korczakowo





Cytat

Cicho! Cicho!
Spoko! Spoko!
Tektor

  Dzień osiemnasty


Mój Korczak     To jeden z tych ważnych, obozowych dni. Poranna ankieta pokazała, że  dla większości Stary Doktor to tylko tragiczna śmierć i Król Maciuś Pierwszy”. Burza mózgów kadry i pomysł, by w tym roku przybliżyć im Korczaka jako oryginalnego wychowawcę. Musi dotrzeć do nich, że wiele obozowych pomysłów, to tylko kontynuacja jego technik i pomysłów. 
Znakomite, zastępów prezentacje. Młody z grupą zaciekawił formą prezentując rozwiązania opieki nad nowicjuszami i dyżury. Zaskoczyło wykorzystanie sznurowadła, które tłumaczyło wszystko. Inscenizacja korczakowskiego Sądu pokazała granice samorządności. Gazetka okazała się nie tylko świetną zabawą ile i autentycznym głosem dziecięcej gromady. Sejm, pocztówki, zakłady przybliżały istotę i rolę samowychowania. Zaskoczeniem było to, że nasza :Księga Dziękuję przepraszam jest modyfikacją listy z Krochmalnej. 
Ciemność powitała uczestników obozu przy pomniku Patrona. Rozświetlony nagle portret, oświetlona pomnikowa twarz wskazywała na niezwykłość wieczoru. W gawędzie mówiłem o Doktorze  człowieku, który starał się wiele zrozumieć. A potem ostatnia droga z Leo Gennem z filmu Forda. Odgłosy pociągu i dziecięce imiona na tle obrazów Treblinki. I nad wszystkim snujący się dym. Przejmujący kadisz wyzwalał refleksje o pozornym wycięstwie zła. 
 
I zamykający obraz: widok Zuzi grającej na skrzypcach.  Próba dotarcia z myślą zapisaną na kolejnej Patronce: 

Urodziłeś się – zgoda, ale coś wart, co pracą zdobędziesz i co dasz?
 
Czy zechcą zapamiętać? Zabrać ze sobą? 
Czy zechcą być więcej warci? 

Czajkowski i warty pod pomnikiem. Zawsze są egzaminem obozu. Ilu z nich, z Nas - zechce stanąć w serdecznej rozmowie z Nim. Bo warta jest właśnie taką rozmową.
 
Doktorze
Jak trudna jest spowiedź
Gdy obłędny lot ku światłu
Opalił skrzydła motyle
Jak trudne jest to sam na sam z tobą
Gdy tyle razy traciło się
Prawo do własnego szacunku
Jak trudna jest ta rozmowa
Gdy bankructwo
Objęło już nie tylko
Mały sklepik Dżeka


Wartowali prawie wszyscy. Czekali w absolutnej ciszy i skupieniu. Zamyśleni, przejęci.

Jak zawsze zamykałem nocne czuwanie przy pomniku. I rozmawiałem :

Doktorze
Tak, doktorze
Wiem
Trzeba podlewać kwiaty
Muszę więc trwać nadal
Na balkonie mojego życia
Zawieszony pomiędzy
Niebem a
piekłem.
(tekst wiersza Jarosława Lisieckiego)