Dzień piętnasty

Upał w upale.
Takiej temperatury jeszcze Korczakowie nie było! 37stopni w cieniu! Zostaje tylko kąpiel w jeziorze, bo na myślenie i jakikolwiek wysiłek brak zwyczajnie sił.
Więc powrót do tradycji i dzięki wsparciu Sulechowskich WOProwców wielki maraton pływacki. Cieszy profesjonalizm przygotowań, odpowiedzialność i zapał uczestników. Przydział numerów startowych, asekurantów. Najważniejsze bezpieczeństwo, więc cały sprzęt na wodzie plus 8 ratowników i motorówka.
Start i zaczyna się walka nawet nie o miejsce, ale o wytrwanie i pokonanie granicy. Pewniak Milupa, Marcin.
Zachwycające widoki dookoła. Lekki wietrzyk, bryza i upału się nie czuje. Walka trwa. Odpadają słabsi. I nagle komunikat, że pierwszy blisko mety. Rozwijamy szybkość, by zdążyć ze stoperem i listą startową. Wygrywa niespodziewanie Zuzia, z czasem o 2 minuty gorszym od rekordu Korczakowa. Brawo!
Ale bohaterami dnia stają się Maciej i Janek, którzy rewelacyjnie walcząc z dystansem i sobą i zaliczają maraton.
Walka z sobą. W drobiazgach najpierw. Potem łatwiej będzie w wielkich wyborach.
Ciągnij też, kawalerze!