Dzień ósmy

Niedziela
Jak za dawnych , dobrych lat. 20 osobowa gromada autobusem, razem ze Świniarami jedzie głosować. Poczucie jedności wyboru i ważności chwili. Świadomość, że coś od Nas zależy!
Kapitalna atmosfera w autobusie i lokalu wyborczym. Takie dobre, sąsiedzkie stosunki z wyborcami ze wsi. Sensowne rozmowy, ważność chwili.
Wieczór wyborczy. Chociaż jest na obozie możliwość indywidualnego oglądania telewizji spotykamy się wszyscy razem w Cyrku. Bez zapowiedzi, apelu – jesteśmy, by razem odliczać ostatnie minuty. Niesamowite napięcie i jeden, ogromny ryk radości, gdy padają wyniki. Padamy sobie w ramiona, przybijamy „piątki”.
I okazuje się, że zależy nam wszystkim na Polsce, że łączy nas o nią troska.
Mamy dość kłótni, pomówień, szukania haków.
„Ojczyzna to zbiorowy obowiązek”(Norwid). Chcemy za Wyspiańskim „nie gadać o Polsce, by jej nie przegadać. Ale siedzieć cicho i robić” dla Niej i dla Nas.
Ale obóz żyje swoim rytmem. Więc Bieg po Korczakowie! Od punktu do punktu uczestnicy poznają historię tego miejsca, słuchają opowieści o „Budowniczych Bazy”. A ja myślę o tych wszystkich kolejnych „zmianach” pokoleń, które dokładały swoje cegiełki, by to miejsce żyło i piękniało. Ileż to już Jacków, Kazików, Andrzejów, Tomków, Zoś, Bożen …. przewinęło się przez to miejsce?
Mijały trendy, mody, przepisy, partie a my ciągle „robiliśmy i robimy SWOJE”.
To nasze małe, ale jak ważne własne wybory. Oby trafne i pożyteczne.